na pchlim targu można znaleźć wszystko - tak jak u mnie. Będzie więc o dzieciach, książkach, patchworkach, wieńcach adwentowych i szydełkowych firankach i serwetkach

Patchworki

sobota, 31 stycznia 2009

Oj, bałam się, że nie zdążę - ale wyrobiłam się w przewidzianym czasie. Zresztą urodzinowe party i tak przełożone, bo i Tomcio z braciszkiem, i moje dziewczyny, jeszcze nie do końca zdrowi po styczniowej grypie. Spotkamy się za kilka dni, w czasie ferii zimowych (HURRA!!! FERIE ZIMOWE DOPIERO PRZED NAMI!!!!), na spokojnie i bez kichających i zakatarzonych nosów.

Patchwork ma rozmiar 150 cm x 100 cm, jako wypełnienia użyłam tkaniny "kurtkowej" - czyli już gotowej ocieplinki i podszewki. Bardzo praktyczna rzecz.

 

Przy okazji szycia kołderki i poduszki dla Tomka, postanowiłam skończyć też pewną piękną rzecz, zamówioną już wprawdzie w grudniu, ale na tak krótko przed Bożym Narodzeniem, że po prostu nie zdążyłam. W styczniu dziewczyny sporo chorowały, mnie też na krótko zmogła grypa, więc naprawdę nie było jak wziąć się za szycie (przeczytałam za to rekordową, jak na mnie, ilość książek). Wklejam kilka zdjęć, a reszta w przyszłym tygodniu, jak doszyję boki (w weekend postanowiłam nie terkotać maszyną do szycia).

Jeszcze wystające nitki muszę poprzycinać, powyjmować fastrygi, no i doszyć wykończeniowe boki. Po niedzieli

 

 

 

 

wtorek, 27 stycznia 2009

Ogólna koncepcja już jest, elementy klauna poskładane w całość,  pocięte kawałki materiału też są gotowe - nie pozostaje mi nic innego, jak zająć czymś Najmłodszą i wziąć się do szycia. Muszę zdążyć do piątku, bo wtedy wspomniany drogi JUBILAT będzie obchodził swoje... 4 urodzinki. A do kompletu ma powstać jeszcze poduszka - pracy sporo, ale mam nadzieję że zdążę. 

A sensowne zajęcie Najmłodszej ma ogromne znaczenie, bo pozostawiona sama sobie wpada na najbardziej niesamowite pomysły. Najczęściej powstają wtedy... tzw. malowidła naścienne. Są już wszędzie i ciągle są domalowywane nowe - nie mam już siły walczyć z tą malarską jej pasją. Nie potrafię odpowiedzieć sobie, jak długo to potrwa, bo nie mam porównania - dwie starsze córki nie malowały po ścianach, jak były w jej wieku. One też niedawno stwierdziły, że nasz dom będzie niedługo jak jakaś prehistoryczna jaskinia, w której ludzie pierwotni rysowali po ścianach. Jeśli doliczy się do tego bałagan, jaki robi Najmłodsza, to rzeczywiście - czasami można odnieść wrażenie, że w naszym domu mieszka rodzina jaskiniowców. Patrzę na ściany w moim domu i cieszę się, że nie odnawialiśmy ich zeszłego lata - byłoby mi teraz szkoda. Mam nadzieję, że do tegorocznego lata jej przejdzie to rysowanie ścian - wtedy będzie wszystko malowane, a dłużej w naszej jaskini naprawdę nie wytrzymam. Chociaż jak się tak zastanowię, to dochodzę do wniosku, że to lepiej, że ma takie zainteresowania, niż miałaby cały czas spędzać przed telewizorem (który notabene i tak potarfi sama włączyć).

A w piątek albo w sobotę wkleję zdjęcia gotowych już patchworka i poduszki.

sobota, 03 stycznia 2009

Z braku czasu aktualnie nie robię niczego nowego - nie szyję, nie czytam, nie szydełkuję. Ale mam w zanadrzu kilka rzeczy, które chciałabym pokazać.

Miałam kiedyś duży, ciepły i w kolorze cytrynowym koc. Idealny do kolorowego pokoju mojej córki, Starszomłodszej.

Ale ... po krótkim czasie okazało się, ze wszędzie, również poza pokojem dzieci, w salonie, w kuchni, w naszej sypialni - wszędzie pełno jest zółtego kurzu. Nie było więc innej rady - koc trzeba było schować do szafy. Trochę w niej poleżał, ale szkoda mi było, wpadłam więc na pomysł zrobienia z niego patchworka. I tak oto powstał mój pierwszy patchwork - pastelowy. Poza brzegiem nie jest on przeszyty/przepikowany na swojej powierzchni, a to dlatego, ze koc był tak duży i gruby, ze moja maszyna by go nie "wzięła". Ale w niczym to nie przeszkadza - wykorzystujemy go jako narzutę na sofę albo rozkładamy na podłodze i mamy kolorowy plac zabaw. Spód do niego wykonałam ze starej bawełnianej pościeli w małe bukieciki błękitnych kwiatków. Można go więc przerzucić na drugą stronę, gdy jedna się zabrudzi.

Jeszcze jakiś czas temu był to pokoik Starszomłodszej, teraz ma w nim swoje królestwo 1,5 roczna Najmłodsza.

Ze wszystkich dziewięciu, które uszyłam, ostały mi się dwa - ten różowy i jeszcze jeden (w odcieniach bieli) - reszta poszła do ludzi, czyli do krewnych i przyjaciół.

Kiedyś mieliśmy też kota, Bonifacego, i właśnie ten różowy patchwork był też jego ulubionym. Dzisiaj kota nie ma - Boni poszedł gdzieś w świat, zostały nam zdjęcia i moje różowo - błękitne cudo.

 

Drzemka Starszomłodszej i Bonifacego

czwartek, 01 stycznia 2009

Uszyłam go już dość dawno ( w połowie września) dla mojej siostrzenicy Marysi, ale nie było okazji do zaprezentowania. "Trzy kaczuszki" to prezent, który pojechał na Wyspy Brytyjskie, bo dziadek (czyli mój ukochany Tato) leciał akurat odwiedzić swoją trzecią córkę B. i nową wnusię - Marysię właśnie - urodzoną w lipcu 2008. Wiem, że patchwork bardzo się spodobał i często jest w użyciu. Bardzo się z tego cieszę.

Patchwork ma wymiary 100 cm x 150 cm i mimo, że nie jest pokaźnych rozmiarów, powstawał wieki całe - no tak, ale z moją Najmłodszą nie da się zrobić czegokolwiek w normalnym, czyli w miarę szybkim tempie. Ale uwielbiam tę dłubaninę - zszywanie małych skrawków materiałów do późna w noc, kiedy Najmłodsza już śpi i nie stoi na krześle za mną albo nie bawi się włącznikiem maszyny.

Ten nie jest on moim pierwszym - jeśli dobrze liczę, to mój 9-ty z kolei uszyty patchwork.

 

poniedziałek, 01 grudnia 2008

Wczoraj, przy niedzieli świętowałam swoje zaległe imieniny - ciągle przekładane, bo to albo moje 3 dziewczyny, albo 2 chłopaki Cioci Kloci pochorowane. Wczoraj na szczęście cała gromadka okazów zdrowia (przedział wiekowy od 1 do 15 lat) spotkała się na rodzinnym party.

Dostałam od mojej kochanej sis cudowny prezent, powiedziałabym "prezent inspirujący".

 Po pierwsze: jest to książka - już sam ten fakt mnie ogromnie cieszy, po drugie - tematyka: moje ukochane hobby, czyli patchworki (jeszcze nie mam w mojej galerii zdjęć tych, które uszyłam), po trzecie - przepięknie wydana, w dużym formacie, ze wspaniałymi i bardzo licznymi fotografiami. Cudna, naprawdę! Dam kilka zdjęć i lecę szyć - a pomysłów na prezenty gwiazdkowe mam dzięki tej knidze mnóstwo.

...a wczoraj do pierwszej w nocy oglądałam sobie to cudo i przeglądałam moje zasoby tekstylne...

No nic - lecę szyć! Pa

Zakładki:
Obecnie czytam... coś o wiele lepszego niż moja wyzwaniowa "Trędowata"...
Niedoczytane, odłożone "na zaś kiedyś może..."
Książki przeczytane w 2008
Książki przeczytane w 2009
Ich lese bei...
Kontakt
Podczytuję...
Podpatruję...
Te blogi też lubię...
Tu łykam ślinkę...
Dekoratorskie...
Szablon mojego bloga
Tłumacząc zaglądam do...
Ulubione księgarnie
Ulubione sklepy
Wydawnictwa
Wyzwanie czytelnicze
Zaglądam do...
darmowe liczniki