na pchlim targu można znaleźć wszystko - tak jak u mnie. Będzie więc o dzieciach, książkach, patchworkach, wieńcach adwentowych i szydełkowych firankach i serwetkach
Blog > Komentarze do wpisu

Umiem piec tylko ciasto drożdżowe:-(

Nie wychodzi mi nic innego, niestety, a i to ciasto, gdy je piekłam wcześniej, nieraz lądowało w koszu na śmieci. Od pewnego jednak czasu udaje się za każdym razem - i jako placek z owocami, i w formie przepysznych nadziewanych powidłami śliwkowymi rogalików (choć z niektórych wiarygodnych źródeł i z własnego doświadczenia wiem, że nie każdemu się ono, czyli drożdżowe, udaje). Z racji częstego wypiekania doszłyśmy już do takiej wprawy, że w teraz to już i moje dziewczyny same pieką, i do przepisu nie musimy zaglądać, tylko pieczemy na tzw. "oko".

Wielkopolskie rogaliki drożdżowe

Składniki na zaczyn: 1 kostka świeżych drożdży, dwie łyżki mąki (ja używam zawsze koszalińskiej), 1 łyżka cukru i kilka łyżek letniego mleka - wszystko to utrzeć łyżką na gładką masę i odstawić na 10 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (zaczyn robię zawsze w misce miksera, w której potem wyrabiam całe ciasto, dodając kolejne składniki - mam później mniej zmywania)

Ciasto: 1 kg mąki, 1-1,5 szklanki letniego mleka z rozpuszczonymi 100 g "Kasi", 6 całych jaj, 6-8 łyżek cukru i szczyptę soli dodajemy do wyrośniętego zaczynu i wyrabiamy gładkie ciasto, które następnie leciutko oprószamy mąką na wierzchu i w tej samej misce, w której je wyrobiliśmy, odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 30 minut do wyrośnięcia. Całość nakrywamy lnianą ściereczką -  nic nam do tego ciasta nie wpadnie i nie obeschnie.

Włączamy piekarnik i nagrzewamy go do temperatury 180 stopni

Kiedyś słyszałam opinię, że ciasto drożdżowe jest dobrze wyrośnięte wtedy, gdy podczas wyrabiania "puffnie" 100 razy. Nie wiem, czy tak jest rzeczywiście, bo po pierwsze robi to teraz za mnie maszyna - moje cudo kuchenne - ważacy prawie 13 kg waniliowy KENNWOOD, a po drugie - kiedyś, gdy ciasto wyrabiałam ręcznie,tzn, drewnianą łyżką - to po kilku minutach ręka tak mnie bolała, że gubiłam się w liczeniu. Ważne jest, aby w cieście nie było grudek i żeby podczas wyrabiania wtłoczyć w nie sporo powietrza - wtedy na pewno "ruszy się".

Po wyrośnięciu ciasto dzielimy na 4 równe części i każdą z nich rozwałkowujemy na cienki okrągły placek, który następnie dzielimy na 8 kawałków (tniemy nożem "po średnicy"), smarujemy powidłami, zwijamy i układamy rogaliki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok. 7 - 10 minut. Po wyjęciu z piekarnika należy zdjąć rogaliki z blachy i odłożyć do ostygnięcia, a następnie polukrować - mnie tę ostatnią czynność udaje się wykonać bardzo rzadko - dwie pierwsze porcje znikają od ręki "na ciepło", w czasie pieczenia już robiona jest kawa i pyszna aromatyczna herbata karmelowa, a mój Ka. z dziewczynkami i moim Tatą pozostawiają po takiej uczcie zazwyczaj tylko kilka sztuk, których nie opłaca mi się już lukrować:-). Jeśli do tego wszystkiego zjedzie się jeszcze Tjotja Njusja z eM. i chłopakami, to zazwyczaj znikają wtedy wszystkie rogaliki. Siedzimy sobie wtedy dość długo przy kuchennym stole, opowiadamy i śmiejemy się wspólnie, wdychając aromat upieczonych specjałów, dzieciaki biegają i krzyczą z radości ile wlezie, a my wygrzewamy się w cieple bijącym od piekarnika i cieszymy z tego, że jesteśmy razem...

Jako nadzienia używam też ćwiartek obranych jabłek i musu jabłkowego, bo Najstarsza nie lubi powideł. Nie polecam dżemów, bo one zawsze wciekają na zewnątrz i rogaliki są bardzo oklejone - co z kolei z uwagi na Najmłodszą jest bardzo niepraktyczne.

Lukier: 3/4 szklanki cukru pudru i 3 łyżeczki przegotowanej zimnej wody (nie robię lukru na białkach jaj, bo boję się salmonelli) - ten na wodzie też się dobrze udaje i nadaje:-)

Z podanych przeze mnie proporcji wychodzi ok. 40-50 malutkich i średnich rogalików

                                      Starszomłodsza przygotowuje ciasto na rogaliki

niedziela, 15 lutego 2009, katja126

Polecane wpisy

  • Noc świętego Bartłomieja - Lorenzo de Medici

    Książka, o której dziś chcę napisać wpadła mi w ręce przypadkiem – bo nie było akurat nic ciekawszego w mojej ubogiej w interesujące tytuły prowincjonalne

  • Tego lata w Zawrociu - Hanna Kowalewska

    Jakoś tak się dzieje, że ja to zawsze wszystko z opóźnionym zapłonem. Tak jak i teraz - wszyscy już dawno przeczytali - a ja jak zwykle na końcu. Wszyscy już zd

  • Wiosenna czapeczka dla Najmłodszej

    Wystarczy, że trochę słonko przygrzeje, śnieg na trawniku zacznie topnieć, ptaszek na parapecie usiądzie i zaćwierka, a ja już wiosnę czuję. Najchętniej zdjęłab

Komentarze
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2009/02/15 08:40:45
A ja nie umiem w ogóle piec... za to chętnie zjadam:)
-
be.el
2009/02/15 19:29:42
Ale brzydule- nie zaprosiły nas:((((
-
Gość: , *.aarsnqu1.dynamic.dsl.tele.dk
2009/02/15 22:39:59
ja tez nie dostalam zaproszenia ... a jeden dzien przegladalam bilety :P heheh wygladaja bardzoooo apetycznie...polecam wszystkim.sama mialam szanse je sprobowac..i zaluje ,ze i tym razem mnie tam nie bylo :) pozdrawiam z rogalem na twarzy :)
-
2009/02/15 23:53:45
MMM, wygląda co najmniej smakowicie :)))

A ja nic nie piekę. Wstyd. Ja tylko czytam. Albo jem ;)
-
2009/02/16 06:20:16
Be.el - przyrzekam, że teraz, w ferie, kiedy czasu ku temu jest mnóstwo i wszyscy - my i Wy - zdrowi już jesteśmy - to specjalnie upieczemy i Was zaprosimy:-)

Monia - dla Ciebie oczywiście też je upiekę, ja przyjedziesz z Danii

Aerien - to też dobry sposób, nie piec, ale jeść. Ja muszę piec, bo po 1. wolimy domowe wypieki od kupnych, a po 2., 3. i 15. - mając takie fajne trzy dziewczyny, ciągle szukam alternatywnych do TV i komputera sposobów na wspólne czegoś robienie. A to jest jeden z tych sposobów:-)
darmowe liczniki