na pchlim targu można znaleźć wszystko - tak jak u mnie. Będzie więc o dzieciach, książkach, patchworkach, wieńcach adwentowych i szydełkowych firankach i serwetkach
Blog > Komentarze do wpisu

Tego lata w Zawrociu - Hanna Kowalewska

 

Jakoś tak się dzieje, że ja to zawsze wszystko z opóźnionym zapłonem. Tak jak i teraz - wszyscy już dawno przeczytali - a ja jak zwykle na końcu. Wszyscy już zdążyli zapomnieć, a ja się zachwycam. A, co mi tam - podobało mi się, i to bardzo. To kolejna książka, którą mogłam się delektować - napisana tak, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Tytułowe Zawrocie od razu mi się spodobało, a jego właścicielka, a właściwie dziedziczka Matylda, wzbudziła we mnie ogromną sympatię.

Babka Aleksandra umiera i w swoim testamencie zapisuje dom z ogrodem i sad wnuczce Matyldzie. Sytuacja, wydawać by się mogło, jak najbardziej normalna - ale nie tutaj, bo Matylda nie znała swojej babki. Nie utrzymywały ze sobą żadnych kontaktów, bo stary zatarg babki Aleksandry z matką Matyldy, Krystyną, nie pozwolił rozwinąć się więzi, jaka zazwyczaj łączy wnuki i dziadków.

Matylda zostawia więc na jakiś czas swoje warszawskie życie, pracę i mieszkanie i wyjeżdża na prowincję, gdzie wbrew pozorom wcale nie jest tak łatwo i prosto. Bohaterka odnajduje w zapisanym jej domu pamiętniki, pisane niegdyś przez jej dziadka, a po jego śmierci kontynuowane ręką jego żony, Aleksandry. Dzięki nim Matylda ma okazję poznać kawał rodzinnej historii oraz tych członków rodziny, z którymi przez wiele lat nie miała kontaktu.

Historia tego lata, które Matyldzie przyszło spędzić w Zawrociu, mnie osobiście bardzo się podobała - ciekawa fabuła, bogata językowo narracja. Podobała mi się mimo, że zanim sięgnęłam po tę książkę spotkałam się z bardzo skarajnymi opiniami na jej temat: od zachwytu po nienawiść, począwszy od tego, że to majstersztyk po stwierdzenia, że to książka mało ambitna, przegadana, bez filozoficznego podejścia do tematu; autorce zarzucano nawet, że ma swoich czytelników za - powiedzmy delikatnie - niemądrych, gdyż sama podaje wszystko na talerzu, nie dając czytelnikowi możliwości własnego "udziału" w lekturze. Może i tak. Ale ja jestem zwykłą czytelniczką i nie będę się silić na jakąś pseudokrytykę, bo krytykiem literackim nie jestem. Mnie się książka albo podoba, albo nie; albo książki nie doczytuję, bo nie mogę przebrnąć przez pierwszy rozdział, albo czytam z zapartym tchem i odwlekam przeczytanie ostatnich stron, żeby czytana historia za szybko się nie skończyła.

Na szczęście (dla mnie) "Tego lata w Zawrociu" ma swoją kontynuację - już zaczęłam czytać drugą część.

Autor: Hanna Kowalewska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka , Kwiecień 2007
ISBN: 978-83-7506-045-4
Liczba stron: 224
Wymiary: 125 x 195 mm

czwartek, 05 lutego 2009, katja126

Polecane wpisy

  • Festung Breslau - Marek Krajewski

    O Marku Krajewskim i jego kryminalnych powieściach słyszałam już dawno i to, co słyszałam, było bardzo pochlebne isprawiło, że książki przez niego napisane bard

  • Numerator - Margaret Todd

    Rzadko sięgam po kryminały, ale potrzebowałam czegoś lekkiego (???), krótkiego i przede wszystkim innego, niż to wszystko, co w ostatnim czasie przeczytałam, a

  • Lato przed zmierzchem - Doris Lessing

    Nie miałam wcześniej przyjemności przeczytania którejś z książek Doris Lessing. Ta jest moją pierwszą, a zachęciła mnie do sięgnięcia po tę autorkę be.el , któr

Komentarze
2009/02/05 22:07:07
A czytałam, czytałam - rzeczywiście wieki temu ;) "Górę śpiących węży" nawet mam na własność. obie napisane w podobnym, zajmującym, takim ciepłym stylu. Próbuję sobie przypomnieć własne wrażenia z lektury - były zupełnie podobne do Twoich :) Pamiętam, że bardzo podobał mi się język powieści i potem czerpałam zeń garściami. Bardzo ciepłe, przyjemne powieści.
-
2009/02/06 07:22:56
no właśnie - tak się to dobrze czyta. Czasami nawet miałam wrażenie, że Kowalewska potrafiła ubrać w słowa to, co czasami również w mojej głowie się kłębiło. A "Góra śpiących węży" tak samo przyjemna:-)
-
Gość: , 78.133.200.*
2009/05/04 15:24:34
Czytam aktulanie Górę śpiących węży i tak mi strasznie strasznie przykro, że jednak Ci bohaterowie są zmyśleni. Tak smutno gdy w pewnym momencie autorka pisze iż Broncia jest jedną z najmłodszych Malinowskich! No przecież jest na B a więc wręcz przeciwnie. Tak trudno mi się dalej czyta, bo nie mogę się z tym pogodzić. A może ktoś mnie uratuje i poprawi mnie?
-
Gość: maja, 82.177.126.*
2009/06/07 11:49:44
Czytałam chyba wszystko p. Hanny Kowalewkiej, wymienione wcześniej tytuły oraz "Julitę i hustawki". Jednak najbardziej podobało mi się "Tamtego lata..."
Tej książki nie sposób zapomnieć.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/28 17:52:33
to że jest na B nie zanczy że jest najmłodsza tylko że się znalazła jako druga i że jako druga w kolejności została do malinowskich przyjęta.
darmowe liczniki