na pchlim targu można znaleźć wszystko - tak jak u mnie. Będzie więc o dzieciach, książkach, patchworkach, wieńcach adwentowych i szydełkowych firankach i serwetkach
Blog > Komentarze do wpisu

Złodziejka książek - Markus Zusak

 
Dla mnie rewelacja i odkrycie czytelnicze ostatniego czasu. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, choć
zaczęłam ją czytać z mieszanymi uczuciami. Narratorem jest Śmierć? Po kilku przeczytanych stronach, na pytanie mojej córki -"I co? Jaka jest?" mogłam jedynie odpowiedzieć, że dziwnie mi się  ją czyta. Ale tylko na początku. Już po chwili przyzwyczaiłam się do faktu, że to Śmierć, opowiada tę historię, której główną bohaterką jest niemiecka dziewczynka w  wieku moich córek, której nazistowskie Niemcy i czasy, w których przyszło jej żyć, pokazały swoje najgorsze z możliwych oblicze - naznaczone okrucieństwem, agresją,cierpieniem z powodu utraty najbliższych. Pocieszające w tym wszystkim jest to, że jednak udaje jej się odkryć piękno świata i życia dzięki tym kilku szczególnym ludziom, których spotyka na swojej drodze, oraz dzięki książkom, które ukradnie.

Cała historia rozgrywa się na terenie hitlerowskich Niemiec. Główną bohaterką jest 10-letnia dziewczynka, Liesel Meminger, która wraz z młodszym braciszkiem, 6-letnim Wernerem, ma zostać oddana pod opiekę rodzinie zastępczej w Molching na przedmieściach Monachium. Ale w trakcie długiej podróży zatłoczonym pociągem Werner umiera na oczach siostry - i gdy przychodzi po niego Śmierć, dziewczynka ją zauważa. Jest to ich pierwsze spotkanie. Chłopiec musi zostać pochowany w najbliższej miejscowości, a świadkami pogrzebu są tylko Liesel, jej matka i dwóch grabarzy narzekających na śnieg i trudności z kopaniem grobu. Liesel bardzo rozpacza po stracie brata, gdy jednak po pewnym czasie uspokaja się, zauważa leżący w śniegu niewielki przedmiot - jest to książka "Podręcznik grabarza", którą zgubił jeden z mężczyzn. Dziewczynka podnosi ją i zabiera - jest to jej pierwsza kradzież książki, ze śniegu. Fakt ten miał miejsce 13 stycznia 1939 (dla mnie znamienna data, bo 31 lat później, tego samego dnia, urodziłam się ja). Swoją drugą książkę Liesel ukradnie z ognia - 20 kwietnia 1940 - ukradnie ją z ogniska urządzonego na cześć urodzin samego Fuhrera. A potem będą następne kradzieże - nie tylko książek.

Przybranymi rodzicami Liesel zostają Hans i Rosa Hubermannowie, mieszkający przy Himmelstrasse 33, w małym miasteczku Molching na przedmieściach Monachium. Hans jest z zawodu malarzem pokojowym, namiętnym palaczem uwielbiającym robić skręty i utalentowanym akordeonistą o bardzo pogodnym i przyjaznym usposobieniu. Jest bardzo dobrym człowiekiem. To on przychodzi co noc do przybranej córki i uspokaja ją po kolejnym nocnym koszmarze, to on śpi na krześle, aż ona ponownie nie zaśnie, wreszcie to on uczy ją w bezsenne noce czytać i pisać. Jest więc tą pierwszą osobą, dzięki której Liesel pokochała książki - największą miłością swojego życia.
Rosa Hubermann to prosta kobieta "o kartonowej twarzy" (jak zwykła ją określać przybrana córka), o bardzo szorstkim usposobieniu, używająca wulgarnego języka, gderliwa i kłótliwa, jak mało kto - ale pod tym płaszczykiem zewnętrznej chropowatości kryje się gołębie serce. Mimo, że potrafi przywalić po głowie drewnianą chochlą za nieposłuszeństwo i zwraca się do Liesel używając określenia "Saumensch" (samo Sau odnosi się do świń, a Saumensch to obraźliwe, karcące i upokarzjące określenie dla istoty ludzkiej rodzaju żeńskiego), to jednak ona jest tą, która zapracowuje się dla swojej rodziny, piorąc brudy bogatszych mieszkańców Molching, zdobywa żywność, gotuje wodniste zupy i wiele razy udowadnia, jak bardzo kocha swoją przybraną córkę.
Hans i Rosa Hubermannowie są przykładem Niemców, którzy podczas II wojny światowej nie wyzbyli się swojego człowieczeństwa, nie podporządkowali się nazistowskiej propagandzie i nie uwierzyli ślepo ideologii głoszonej przez "małego człowieczka, który pewnego dnia postanowił zaczesać swój przedziałek po innej stronie głowy niż wszyscy" - i gdy los stawia na ich drodze Żyda Maxa Vandenburga, postanawiają - przy zachowaniu wszystkich możliwych środków ostrożności - ukryć go w swojej piwnicy.

 
Po przybyciu do Molching w życiu Liesel pojawia się też Rudy Steiner, chłopak z sąsiedztwa - niebawem stają się prawdziwymi przyjaciólmi. Mają ze sobą wiele wspólnego - siedzą w jednej ławce w szkole, razem grają w piłkę i jeżdżą zardzewiałymi rowerami, powierzają sobie swoje tajemnice. Razem też chodzą na złodziejskie wyprawy - najpierw po kartofle i jabłka do okolicznych rolników, a później również do domu burmistrza, aby kraść książki z biblioteki jego żony. To co ich jeszcze łączy, to wspólna nienawiść do Hitlera - za głód, biedę, nieszczęście, za to, że ich ojcowie muszą iść na wojnę.
II wojna światowa to z jednej strony bardzo trudny temat - z całym swoim okrucieństwem i bestialstwem ludobójstwa - ale jest to też temat, który - jak pokazuje Zusak w "Złodziejce książek" można przedstawić pięknie, bez epatowania przemocą. Markus Zusak pisze o rzeczach strasznych, o najciemniejszych stronach natury ludzkiej, bez zbędnego sentymentalizmu, ukazując jednak niezbędną prawdę o naturze ludzkiej. W mistrzowski sposób przeplata rzeczywiste wydarzenia i fakty historyczne z fikcją literacką. Książka pełna jest metafor i odniesień, ale język, jakim posługuje się autor pozwala czytelnikowi na delektowanie się tą czytelniczą ucztą. Ze stron "Złodziejki książek" emanuje niesamowity spokój - takie odniosłam wrażenie - nawet w tych najbardziej dramatycznych dla bohaterów momentach - np. wtedy, gdy już, już ma zostać odkryty w piwnicy Hubermannów ukrywający się Żyd albo gdy nadlatują alianckie samoloty i z nieba leci grad bomb - w czasie nalotów Liesel siedzi wraz z innymi w schronie i czyta na głos książkę. Może dzieje się tak za sprawą narratora tej opowieści - Śmierci snującej rozważania o swojej "pracy" - zbieraniu dusz. To, że to właśnie Śmierć opowiada nam o tamtych zdarzeniach, jest doskonale udaną próbą Zusaka oswojenia czytelnika ze śmiercią.

"Złodziejka książek" to dla mnie w tej chwili książka książek, już dawno nie czytałam czegoś tak dobrego. Wzruszyła mnie bradzo i zmusiła do refleksji - nad istotą człowieczeństwa, dobrem, wewnętrznym pięknem, które każdy człowiek nosi w sobie. Bo ludzie w gruncie rzeczy nie są źli - złe są okoliczności i warunki, w jakich przychodzi im żyć - ale bohaterowie tej książki są dowodem na to, że takie piękno i dobro można w sobie mieć i mimo wszystko nie zatracić go.

Z publikacji prasowych na temat "Złodziejki książek":
Złodziejka książek stała się wielkim odkryciem literatury australijskiej i odbiła się głośnym echem na całym świecie. Po wydaniu jej w USA przez rok zajmowała czołowe miejsca na liście bestsellerów ?The New York Timesa?, zyskując jednocześnie ogromne uznanie krytyki literackiej. Powieść Markusa Zusaka jest przeciwwagą dla oskarżycielskich głosów pojawiających się w ostatnich publikacjach na temat wojny i antysemityzmu, a jednocześnie stanowi próbkę pięknej i głęboko poruszającej prozy.
Napisany z maestrią i zaludniony zapadającymi w pamięć postaciami, zasmucający hołd Zusaka złożony słowu i przetrwaniu fizycznemu, które splatają się w fascynujący i nieunikniony sposób. Kiedy spotykamy się z takim mistrzostwem, nie tyle czytamy opowieść, ile zaczynamy w niej mieszkać. - (?The Horn Book Magazine?)


Ja przez kilka dni mieszkałam przy Himmelstrasse 33...

Złodziejka książek
Autor: Markus Zusak
Tłumacz: Hanna Bałtyn
Ilustracje: Trudy White
Wydawca: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 25 styczeń 2008r.
Objętość: 496 stron
Format: 153 x 208
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-10-11358-0
środa, 21 stycznia 2009, katja126

Polecane wpisy

  • Festung Breslau - Marek Krajewski

    O Marku Krajewskim i jego kryminalnych powieściach słyszałam już dawno i to, co słyszałam, było bardzo pochlebne isprawiło, że książki przez niego napisane bard

  • Tego lata w Zawrociu - Hanna Kowalewska

    Jakoś tak się dzieje, że ja to zawsze wszystko z opóźnionym zapłonem. Tak jak i teraz - wszyscy już dawno przeczytali - a ja jak zwykle na końcu. Wszyscy już zd

  • Numerator - Margaret Todd

    Rzadko sięgam po kryminały, ale potrzebowałam czegoś lekkiego (???), krótkiego i przede wszystkim innego, niż to wszystko, co w ostatnim czasie przeczytałam, a

Komentarze
be.el
2009/01/21 08:40:36
To ja ustawiam się w kolejce do przeczytania- w bibliotece czekam już chyba dobre pół roku i jakaś molica książkowa nie zamierza jej chyba oddać. To to już jest naprawdę świństwo:(
-
2009/01/21 08:52:03
Nasuwa mi się jedno tylko określenie dla tej molicy książkowej - SAUMENSCH!
A "Złodziejkę książek" chętnie Ci pożyczę - to w końcu Ty podsunęłaś mojemu K. pomysł sprezentowania mi jej na Gwiazdkę. Bardzo Ci za to dziękuję:-)))
-
be.el
2009/01/21 13:17:16
Co ty, wstrętna jestem. Podsunęłam mu listę tych książek, które sama chcialabym przeczytać:))))
-
2009/01/21 15:36:14
A że lubisz czytać dobre książki, to ja dostaję dobre prezenty. Proszę częściej podsuwać K. takie pomysły:-)
-
awita22
2009/01/21 20:06:22
Właśnie ... urzekł mnie ten prosty, jasny, klarowny styl pisania; eksperyment z narratorem Śmiercią bardzo się udał, Ona tak spokojnie krążyła wokól i po prostu nadchodziła ...takie były czasy. I to napisał Australijczyk .... to wydaje się aż nieprawdopodobne!
Książkę przeczytały dwie 12-letnie córeczki znajomych, odbiór niesamowity, chociaż początkowo miałyśmy wątpliwości czy powinny ... Tak, z całą pewnością.
-
2009/01/21 21:02:12
Moje dziewczyny (16 i 11) też się za nią biorą, zwłaszcza po tym, jak ja non stop tylko o tej książce... Jeszcze nic o tematyce II wojny światowej nie czytały, więc cieszę się, że zaczną od takiej dobrej lektury. Mam nadzieję na ich dobry odbiór "Złodziejki..."
-
abiela
2009/01/22 12:45:04
Też mam ogromną ochotę ją przeczytać.
-
Gość: jolciac@op.pl, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/01 18:06:34
Jestem pod niesamowitym wrażeniem książki. Najpierw miałam duże opory, aby się za nią zabrać.A potem już .... poszło! Wsz\ystko zostawiłam, aby tylko móc być bliżej bohaterki. Wprowadzenie narratora - Śmierci - intrygujące. Obraz II wojny światowej bardzo "odczłowieczony". Czyż to nie piękne, że książki, słowa ratują człowiekowi życie! Po dziś dzień.
-
Gość: kapa, *.tvk.torun.pl
2009/03/15 10:45:18
Znalazłem (przyadkowo), przeczytałem, polecam. Czasami przepisuję fragmenty, aby zachęcić do czytania korespondentów moich. Miałem szczęście, że sięgnąłem po tę książkę.
Chciałem ją zapytać, jakim sposobem te same rzeczy mogą się wydawać równie obrzydliwe i równie wspaniałe, dlaczego te same opowieści bywają równie wstrętne i równie cudowne. kapa
-
Gość: Oktawia.Ta, *.adsl.inetia.pl
2009/12/15 19:38:33
Książka niesamowita, naprawdę.
Na początku niezbyt mi się podobała. Śmierć narratorem? Tematyka wojny? Niemcy?
To nie dla mnie- myślałam. Wiem, jakże się myliłam. Książka ta jest przeznaczona dla młodzieży jak i dla dorosłych. Przeczytałam ją jednym tchem i bez skrupułów mogę ją serdecznie polecać innym...
Jeśli chodzi o czytanie tej książki przez młodzież, to bardzo dobry pomysł. Łatwe wprowadzenie w tamte czasy i czysty język. Polecam! :)
-
2009/12/30 11:43:31
Książka faktycznie super, a śmierć w roli narratora to jak dla mnie naprawdę genialny pomysł:) Ale w moim prywatnym, "zusakowskim" rankingu jeszcze wyżej stawiam Posłańca, wcześniejszą książkę tego autora. Zupełnie inne realia, bohaterowie i inny typ powieści... A jednocześnie od razu rozpoznawalny styl Zusaka. Naprawdę polecam, jeśli ktoś nie czytał:)
darmowe liczniki