na pchlim targu można znaleźć wszystko - tak jak u mnie. Będzie więc o dzieciach, książkach, patchworkach, wieńcach adwentowych i szydełkowych firankach i serwetkach
Blog > Komentarze do wpisu

Lato przed zmierzchem - Doris Lessing

Nie miałam wcześniej przyjemności przeczytania którejś z książek Doris Lessing. Ta jest moją pierwszą, a zachęciła mnie do sięgnięcia po tę autorkę be.el, która niedawno zamieściła u siebie recenzję innej jej książki - "Podróży Bena". "Podróży ..." w bibliotece nie było, ale akurat ktoś oddał "Lato przed zmierzchem", więc skwapliwie schowałam do torby.

Na okładce czytam i myślę sobie "oho, zapowiada się interesująco":

Czy kobieta - matka potrafi przemienić się w kobietę - kochankę? Czy kobieta, która wychowała czworo dzieci, potrafi jeszcze żyć własnym życiem? Czy kobieta po czterdziectce ma w sobie dość odwagi, by zdrapać pieczołowicie pielęgnowaną maskę? Kate Brown zgadza się współpracować jako tłumacz na ważnej konferencji. Jest lato; mąż, córka i synowie porozjeżdżali się w różne strony świata. Kate nawet nie przypuszcza, że będzie to najważniejsze lato w jej życiu.

Główna bohaterka to Kate Brown, kobieta po czterdziestce, wzorowa żona, gospodyni i matka. Poznajemy ją w takim momencie, kiedy ona sama dochodzi do wniosku, że od bardzo długiego czasu nie wydarzyło się w jej życiu nic - nie tyle wyjątkowego - co po prostu i zwyczajnie nic; "nie mogła też oczekiwać niczego innego, jak przechodzenie od pełnej aktywności gospodyni domowej do inercji starości. (...) Czego mogła jeszcze doświadczyć? Chyba niczego więcej poza po prostu starzeniem się: tego dziedzictwa i kontynuacji procesu dorastania." Stojąc u progu wieku średniego, będąc w tzw. kwiecie wieku i dysponując ogromnym zasobem sił witalnych i tak samo ogromnym doświadczeniem życiowym, jakiego - powiedzmy szczerze - często nie maja dwudziestolatkowie - Kate Brown dochodzi do wniosku, że poza zestarzeniem się nic więcej jej w życiu nie spotka. I wtedy zupełnie niespodziewanie dla niej samej otrzymuje propozycję pracy - z uwagi na perfekcyjną znajomość portugalskiego (również włoskiego i francuskiego) ma zostać tłumaczem dla uczestników światowej konferencji "Żywność dla świata".

Kate jest matka czwórki dzieci (Stephen, Eileen, James i Tim), a jej mąż Michael jest specjalistą w dziedzinie neurochirurgii. Jako kobieta jest początkowo pogodzona ze swoimi życiowymi rolami matki i żony, o pracy - kiedy dzieci już się usamodzielnią i wyfruną z domu - myślała, ale liczyła też, że nastąpi to za jakiś czas, a tymczasem propozycja ta spadła na nią jak grom z jasnego nieba. Przyjmuje tę propozycję, ale nie bez wahania. Z powierzonych jej obowiązków wywiązuje się bardzo dobrze - na tyle, że otrzymuje propozycję dalszej pracy i pokaźną podwyżkę. Nagle musi odnaleźć się w całkowiecie nowej dla niej rzeczywistości. Organizuje konferencję w Turcji, gdzie poznaje młodszego od siebie mężczyznę. Łączy ich krótki romans (krótki wyjazd do Hiszpanii), po którym Kate zmienia się z kobiety, którą była, w całkowicie nową osobę.

"Lato przed zmierzchen" to powieść kobieca, ale nie z gatunku np. romansu. Autorka jest "posiadaczką wyjątkowej wyobraźni poeytckiej, która nie mieści się w żądnym gatunku literackim. [...] To pisarka niepokorna, buńczuczna, dla której żywiołem jest przekraczanie granic, przełamywanie tabu, nieustanny eksperyment." (Jerzy Jarniewicz "GAZETA WYBORCZA")

Jest to "Arcydzieło... chyba najlepsza książka, jaką Lessing napisała." (The Economist).

I cóż z tego, skoro mnie - powiem to prosto z mostu - nie spodobała się. Nie potrafię wykrzesać z siebie ani odrobinki entuzjazmu albo ciepłych słów - nie spodobała mi się ani główna bohaterka, ani sposób pisania Lessing. Doczytałam ją do końca, ale sama nie wiem czemu. Chyba nie był to dobry moment na tę książkę - może stanowi ona zbyt głębokie studium kobiecej psychiki, może jest dla mnie zbyt refleksyjna, a przez to bardzo statyczna? Cały czas miałam wrażenie, że - tak jak bohaterka to na początku stwierdziła - NIC się nie dzieje, a Kate Brown jest zajęta wspomnieniami, analizowaniem i przemyśleniami o sobie i rzeczywistości.

To, że "Lato przed zmierzchem" nie podobało mi się, nie zmienia faktu, że noblistka Doris Lessing wielką pisarką jest.

 Zdjęcie Doris Lessing skopiowałam stąd

seria: Don Kichot i Sancho Pansa
termin wydania: 31 stycznia 2008
wydanie: II poprawione, I w tej edycji
tytuł oryginału: The Summer Before the Dark
przekład z angielskiego Barbara Rewkiewicz-Sadowska
liczba stron: 336
oprawa: twarda obwoluta, miękka, skrzydełka
format: 12,3 x 19,5 cm
ISBN 978-83-7414-377-6 oprawa miękka
ISBN 978-83-7414-449-0 oprawa twarda
niedziela, 25 stycznia 2009, katja126

Polecane wpisy

  • Festung Breslau - Marek Krajewski

    O Marku Krajewskim i jego kryminalnych powieściach słyszałam już dawno i to, co słyszałam, było bardzo pochlebne isprawiło, że książki przez niego napisane bard

  • Tego lata w Zawrociu - Hanna Kowalewska

    Jakoś tak się dzieje, że ja to zawsze wszystko z opóźnionym zapłonem. Tak jak i teraz - wszyscy już dawno przeczytali - a ja jak zwykle na końcu. Wszyscy już zd

  • Numerator - Margaret Todd

    Rzadko sięgam po kryminały, ale potrzebowałam czegoś lekkiego (???), krótkiego i przede wszystkim innego, niż to wszystko, co w ostatnim czasie przeczytałam, a

Komentarze
2009/01/25 18:34:46
czytałam jej "Piąte dziecko", wszyscy się zachwycali. Owszem, książka OK, ale...nie rzuciła mnie na kolana. Bywa.
-
2009/01/25 21:33:29
Właśnie zaczęłam lekturę... i po tych paru stronach mam podobne wrażenia: nuda, panie, nuda. Kilka stron zajmuje bohaterce przygotowanie kawy...Pełno filozoficznych myśli spisanych w nieprzyswajalnym dla mnie stylu. Twoja recenzja upewnia mnie, że i ja doczytam do końca, choć nie wiadomo po co, skoro nie bardzo się podoba już na wstępie.Ja już wcześniej zaznajomiłam się z Lessing i oceniałam jej książki pozytywnie, ale w tym przypadku... ech. No nic. Czytam dalej ;) A Twoja recenzja świetna, przeczytałam z przyjemnością. :)
-
2009/01/25 22:06:05
Dalszych kilka stron i ... wycofuję wcześniejsze słowa. Nie wiem, czy to chwilowe, ale zaczyna mnie wciągać... Lessing jest bardzo nierówna w tym swoim pisaniu, muszę to sobie po raz wtóry powtórzyć ;) Tymczasem - zmykam, odezwę się po przeczytniu całości ;)
-
2009/01/26 09:19:52
Na pewno jeszcze po coś sięgnę, na pewno chciałabym to Pdziecko" i tak zachwalane przez be.el "Podróze Bena".

Chiaro, też tak często mam - wszyscy pieją z zachwytu, a mnie się rzecz po prostu nie podoba.

Aerien - jeśli zaczęłaś i zaczyna Cię wciągać to oczywiście czytaj, czytaj, na moją subiektywną opinię nie patrz. Może akurat Ci się spodoba?
-
Gość: nieznajowa, *.toya.net.pl
2011/03/30 20:36:16
Dobrnęłam do polowy i poległam. Miałam nadzieje, że sie rozkręci ale nic z tego. Językowo fatalna, fabuła nieciekawa... Może to kwestia lat jakie dzielą mnie od czasu napisania tej ksiązki ale zupelnie nie przypadla mi do gustu.
darmowe liczniki